125 spotkań, 76 zwycięstw i 49 porażek. Tak wygląda bilans Krzysztofa Ratajskiego na europejskiej i międzynarodowej scenie darterskiej w 2026 roku po zwycięstwie 6:2 nad Dave’em Chisnallem w pierwszej rundzie mistrzostw Europy. Polski Orzeł mierzył się z zawodnikami 17 narodowości, osiągając skuteczność 60,80%. Najlepiej radził sobie z reprezentantami Niemiec, natomiast najwięcej pojedynków rozegrał z Anglikami i Holendrami. Jak dokładnie wyglądały jego statystyki od początku roku?
Do końca sezonu pozostało jeszcze kilka ważnych turniejów, ale już teraz można przyjrzeć się dotychczasowym występom Ratajskiego. Od 1 stycznia do 23 października Polak wygrał 76 ze 125 analizowanych spotkań. Najnowsze zwycięstwo odniósł podczas mistrzostw Europy w Dortmundzie, gdzie pokonał Dave’a Chisnalla 6:2 i zapewnił sobie awans do drugiej rundy. W zestawieniu uwzględniono występy na europejskiej i międzynarodowej scenie darterskiej, bez spotkań z mistrzostw Polski.
Spis treści
Anglicy i Holendrzy najczęstszymi rywalami Ratajskiego
Najwięcej spotkań Polski Orzeł rozegrał z reprezentantami Anglii. Było ich aż 45, z czego 25 zakończyło się zwycięstwem Polaka, a 20 porażką. Skuteczność wyniosła więc 55,56%. Wśród jego rywali znaleźli się między innymi Luke Littler, Luke Humphries, Stephen Bunting, Nathan Aspinall, Ryan Searle czy Dave Chisnall. Szczególnie trudne okazały się starcia z Littlerem, który trzykrotnie pokonywał Ratajskiego. Z drugiej strony Polak potrafił regularnie wygrywać z innymi Anglikami, czego najlepszym przykładem są cztery zwycięstwa nad Callanem Rydzem.
Drugą najliczniejszą grupą byli Holendrzy. Ratajski rozegrał z nimi 27 spotkań, wygrywając 14 i przegrywając 13. Daje to skuteczność 51,85%, a więc niemal idealnie wyrównany bilans. Wśród przeciwników znaleźli się między innymi Michael van Gerwen, Danny Noppert, Gian van Veen czy Kevin Doets. Łącznie pojedynki z Anglikami i Holendrami stanowiły 57,60% wszystkich analizowanych spotkań Ratajskiego.
Niemcy i Belgowie, czyli najbardziej korzystne bilanse
Znacznie lepiej wyglądały wyniki Polaka przeciwko reprezentantom Niemiec. Ratajski wygrał osiem z dziewięciu spotkań, osiągając skuteczność 88,89%. Jedyną porażkę poniósł w lutym z Maxem Hoppem, któremu kilka miesięcy później zrewanżował się podczas lipcowego turnieju. Polski Orzeł pokonywał również między innymi Merka i Gotthardta. To najlepszy procentowy wynik spośród narodowości, z którymi mierzył się co najmniej pięć razy.
Dobrze prezentuje się także bilans przeciwko Belgom. W siedmiu spotkaniach Ratajski odniósł pięć zwycięstw i poniósł dwie porażki, co przekłada się na skuteczność 71,43%. Korzystnie wypadły również mecze z Irlandczykami (4–2) oraz Szkotami (5–3). Z kolei przeciwko Austriakom, Szwajcarom, Litwinom i Czechom Polak nie przegrał ani razu. Trzeba jednak pamiętać, że rozegrał z zawodnikami tych narodowości zaledwie jedno lub dwa spotkania, dlatego trudno porównywać takie wyniki z dziewięcioma pojedynkami przeciwko Niemcom.
Krzysztof Ratajski w 2026 roku – bilans spotkań według narodowości

Ponad 54% wygranych legów. Jak wygląda skuteczność Polaka?
Same zwycięstwa i porażki nie pokazują jednak wszystkiego. Dlatego warto przyjrzeć się również wynikom poszczególnych legów. W 122 spotkaniach, dla których dostępne były szczegółowe dane, Ratajski wygrał 634 legi, a przegrał 538. Oznacza to dodatni bilans +96 oraz skuteczność 54,10%.
Największą różnicę wygranych i przegranych legów Polak zanotował w spotkaniach z Niemcami. W dziewięciu pojedynkach wygrał 53 legi, przegrywając 31, co daje bilans +22. Dodatnio zakończył również rywalizację z Anglikami (+15), Belgami (+9), Szwajcarami (+9) i Holendrami (+8). Z kolei przeciwko Szkotom wynik był niemal wyrównany, choć ostatecznie różnica wyniosła jeden leg na niekorzyść Ratajskiego.
Piątkowa wygrana z Chisnallem wpłynęła nie tylko na liczbę zwycięstw, ale również na bilans legowy Polaka. Dzięki wynikowi 6:2 jego przewaga nad angielskimi przeciwnikami wzrosła z 11 do 15 legów. To kolejny przykład, dlaczego warto analizować nie tylko końcowe rezultaty, lecz także przebieg poszczególnych spotkań.
Krzysztof Ratajski w 2026 roku – bilans legów według narodowości

Cztery zwycięstwa z Rydzem, trzy porażki z Littlerem
Ciekawie wyglądają również wyniki Ratajskiego przeciwko konkretnym zawodnikom. Najbardziej wyróżnia się Callan Rydz, z którym Polski Orzeł mierzył się czterokrotnie i za każdym razem wygrywał. Spotkania rozegrano 16 lutego, 13 kwietnia, 25 sierpnia oraz 28 sierpnia. To jedyny zawodnik w analizowanym zestawieniu, z którym Ratajski rozegrał co najmniej trzy pojedynki i zachował stuprocentową skuteczność.
Po dwa zwycięstwa bez porażki zanotował również przeciwko Searle’owi, Kingowi, Landmanowi, Merkowi, Gotthardtowi, Ritchiemu, Bellmontowi i Lukasiakowi.
Nie z każdym rywalem szło mu jednak równie dobrze. Najwięcej problemów sprawiał Luke Littler, który trzykrotnie pokonywał Polaka. Ratajski nie wygrał z nim ani razu, podobnie jak z Lukiem Humphriesem, Stephenem Buntingiem, Cameronem Crabtree’em, Kevinem Doetsem i Wesselem Nijmanem. Z każdym z tych pięciu zawodników przegrał po dwa mecze.
Tak duże różnice pokazują, dlaczego sam podział według narodowości nie wystarcza do pełnej oceny wyników. Wśród Anglików znaleźli się zarówno zawodnicy, których Ratajski regularnie pokonywał, jak i tacy, z którymi nie odniósł w tym roku ani jednego zwycięstwa.
Zwycięstwo nad Chisnallem i awans do drugiej rundy
Piątkowe zwycięstwo nad Dave’em Chisnallem pozwoliło Ratajskiemu poprawić tegoroczny bilans przeciwko Anglikom i jednocześnie awansować do drugiej rundy mistrzostw Europy. Polski Orzeł wygrał 6:2, dzięki czemu jego ogólna skuteczność wzrosła z 60,48% do 60,80%.
W kolejnym spotkaniu Ratajski zmierzy się z Kevin Doetsem. Polaka czeka rywalizacja z Holendrem, z którym w tym roku nie wygrał, a właśnie spotkania z przedstawicielami tego kraju należą do najbardziej wyrównanych w tegorocznym zestawieniu.
Zapowiedź trzeciego dnia
Po dwóch dniach rywalizacji w Dortmundzie czas na mecze drugiej rundy, a od tego momentu stawka rośnie jeszcze bardziej. Format zmienia się na best of 19 legs, czyli do dziesięciu wygranych partii, dlatego przypadkowość powinna być nieco mniejsza niż w pierwszej rundzie. Krótsze zrywy nie wystarczą już tak łatwo do sprawienia niespodzianki, a o awansie częściej decydować będzie po prostu jakość gry utrzymana na dłuższym dystansie. W sobotnim terminarzu nie brakuje ciekawych spotkań, ale szczególnie interesująco zapowiadają się trzy z nich: Gian van Veen – Luke Woodhouse, Krzysztof Ratajski – Kevin Doets oraz Nathan Aspinall – Luke Littler.
Obrońca tytułu, a przywitanie dziewiątą lotką
Bardzo ciekawie wygląda pojedynek Giana van Veena z Lukiem Woodhouse’em. Holender awansował po zwycięstwie nad Andrew Gildingiem, ale w pierwszym meczu nie pokazał pełni swoich możliwości. Teraz poprzeczka idzie w górę, bo po drugiej stronie stanie zawodnik, który już w pierwszym dniu turnieju zapisał się w pamięci kibiców dziewiątą lotką przeciwko Dirkowi van Duijvenbode. Woodhouse wszedł w ten turniej znakomicie i z pewnością będzie chciał pójść za ciosem. Dla van Veena to bardzo ważny sprawdzian, bo jeśli rzeczywiście chce walczyć o duże rzeczy, to właśnie takie mecze musi wygrywać. Na papierze zapowiada się jedno z najbardziej wyrównanych spotkań całej sesji.
Do trzech razy sztuka
Z polskiej perspektywy najważniejszy będzie oczywiście mecz Krzysztofa Ratajskiego z Kevinem Doetsem. Polski Orzeł ma już za sobą bardzo solidny występ przeciwko Dave’owi Chisnallowi, którego pokonał 6:2, dzięki czemu do drugiej rundy wszedł z większym spokojem i lepszym bilansem przeciwko Anglikom. Teraz czeka go jednak rywal z Holandii, a właśnie starcia z Holendrami należą w tym roku do najbardziej wyrównanych w jego zestawieniu. Doets potrafi być niewygodnym przeciwnikiem, ale na dłuższym dystansie większe doświadczenie Ratajskiego może mieć znaczenie. Jeśli Polak utrzyma skuteczność na podwójnych i nie dopuści do prostych przestojów, powinien realnie myśleć o awansie do kolejnej rundy.
Pojedynek rodaków
Trzecim hitem dnia wydaje się starcie Nathana Aspinalla z Lukiem Littlerem. To mecz, który spokojnie mógłby uchodzić za jedną z głównych atrakcji całego dnia. Aspinall od dawna uchodzi za zawodnika bardzo niewygodnego, potrafiącego odnaleźć się w dużych meczach i wytrzymywać presję sceny. Z drugiej strony stoi Littler, który mimo młodego wieku jest już jednym z największych nazwisk światowego darta i do każdego turnieju przystępuje jako jeden z głównych kandydatów do końcowego triumfu. W tym spotkaniu wiele będzie zależało od początku. Jeśli Aspinall szybko wejdzie na wysoki poziom, może naprawdę mocno postawić się faworytowi. Jeżeli jednak Littler złapie swój rytm punktowania, zatrzymanie go może być bardzo trudne nawet na dłuższym dystansie.
Kupon na dziś

Na dzisiejszy dorzucam kupon z dwóch zdarzeń. Pierwszy typ to Gerwyn Price -1,5 lega w meczu z Cameronem Menziesem po kursie 1.44. Walijczyk wygląda obecnie bardzo dobrze i przy swoim regularnym punktowaniu powinien mieć po swojej stronie wyraźną przewagę jakości. Drugi wybór to Krzysztof Ratajski +2,5 lega w spotkaniu z Kevinem Doetsem po kursie 1.80. Nawet jeśli mecz okaże się wyrównany, taki handicap daje Polakowi margines bezpieczeństwa. Łączny kurs kuponu wynosi 2.59 i wydaje się całkiem rozsądną propozycją na trzeci dzień turnieju.



